Chyba nikt nie jeździ na niedzielne wycieczki z rodziną do Auschwitz. Dlatego właśnie trzeba pojechać tam w szkole i raz w zupełności wystarczy. To lekcja historii, którą się pamięta i lekcja życia, która bardzo boli. Jak ludzie ludziom w ogóle mogą gotować taki los? – pytanie na wskroś retoryczne. Pani przewodniczka bardzo spokojnym głosem, stworzonym raczej do opowiadania dzieciom bajek, przytoczyła między innymi relację świadka egzekucji rodziny z małymi dziećmi. Koszmar gorszy od najgorszych snów. Ale ósmoklasiści, zwłaszcza w dobie toczącej się za granicą wojny, to nie małe dzieci.
Trzeba zobaczyć – ku przestrodze. Żeby mieć świadomość, czemu należy się zawsze sprzeciwiać.
Tym bardziej w drodze powrotnej warto koniecznie odwiedzić Dom Papieski w Wadowicach. Nie tylko dlatego, że to po drodze. Przed wszystkim po to, by zobaczyć zwycięstwo dobra nad złem, życia nad śmiercią, by się wewnętrznie oczyścić po Auschwitz. Odwiedzić dom Papieża, który stracił całą rodzinę, przeżył wojnę i pozostał nieskażony złem. Rozsiewał wokół siebie dobro, przebaczył swojemu zamachowcy, wyciągał rękę do każdego.
Muzeum w Wadowicach po przebudowie to jedno z najpiękniejszych wizualnie muzeów – nie tylko w Polsce. Nie wiem, kto stworzył projekt, ale był to prawdziwy artysta lub artyści. Z autentycznego mieszkania Wojtyłów przechodzimy poprzez kolejne etapy życia i pontyfikatu Karola Wojtyły, prowadzeni przed świetnie przygotowany audioprzewodnik (polecam!). Każdy etap to inne stylistycznie wnętrze, inne symbole, pamiątki i kolorystyka. Stąd nie chce się wychodzić, w końcu jednak było trzeba i zasiedliśmy pełni wrażeń nad zbyt rozreklamowanymi kremówkami.
Tę głęboką intelektualnie i duchowo podróż zorganizowała dla klas ósmych naszej szkoły pani Renata Załubska, a w opiece nad uczniami pomagały jej panie Agnieszka Kosecka i Marta Żelazko.