Dopiero przygotowywaliśmy się do rozpoczęcia roku szkolnego – przejęci, dumni, pełni nadziei i entuzjazmu. Wkroczyliśmy weń z dobrym przeczuciem i energią. Tymczasem minęło kilka tygodni i mamy zdalne nauczanie. Czy wystarczy nam sił, zapału i wytrwałości, by uczynić ten czas dobrym i wartościowym ? A co najważniejsze, czy wystarczy nam mądrości, otwartości i serca, z pomocą których powinniśmy postrzegać innych ludzi i sprawy wokół? Jak sprawić, by ten rok był udany. Abyśmy weszli z niego lepsi jako uczniowie, mocniejsi jako rodzina, spełnieni jako pedagodzy i szczęśliwsi jako ludzie?
RODZICU !
- Żebyś przez cały rok pozostał rodzicem swojego dziecka, tak jak byłeś nim w dniu 1 września.
- Żebyś nadal interesował się swoim dzieckiem, a nie tylko jego wynikami w szkole.
- Żebyś przytulał jak przed 1 września, no i po rozpoczęciu roku szkolnego, zamiast stawiać mu warunki w rodzaju „najpierw odrób lekcje”.
- Żebyś wierzył w swoje dziecko tak samo jak 1 września, gdy mówiłeś mu „jestem z tobą, dobrze będzie”. Nie mów „ogarnij się, masz to zrobić, bo stracisz przyjemności”.
- Żebyś pokazywał dziecku swoim słowem i czynem, że nauka jest piękna, zamiast mówić mu w domu „szkoła jest beznadziejna”.
- Żebyś był uważny w relacji ze swoim dzieckiem, zamiast „przy okazji”, obok swojego komputera, telefonu, zajęć.
- Żebyś pytał swoje dziecko, czy u NIEGO jest wszystko dobrze, jak się czuje , czy chce o coś zapytać, zamiast cały Wasz kontakt zamykać w dwóch pytaniach „Co dostałeś? Co masz zadane?”.
- Żebyś był wyrozumiały i pamiętał, że dziecko ma prawdo do błędu, zamiast oczekiwać ideału i perfekcji.
- Żebyś pozwalał swojemu dziecku być samodzielnym, zamiast wyręczać je tylko po to, by osiągało lepsze wyniki (to nauczy je bezradności).
- Żebyś tak ja na rozpoczęciu roku DOCENIAŁ, ZAMIAST OCENIAĆ… swoje dziecko i siebie też.
NAUCZYCIELU !
- Żebyś ponad testami dostrzegał unikatowość jednostek.
- Żebyś pamiętał, że sednem edukacji jest rozpalanie pasji, a nie udowadnianie, w czym Twój uczeń jest beznadziejny.
- Żebyś pamiętał, że choć to Ty uczysz, Twój uczeń też może mieć rację, nawet jeśli jego zdanie jest odmienne od Twojego.
- Żebyś pamiętał, że czym innym jest „on nie umie” od „on nie rozumie” i to zależy od Ciebie.
- Żebyś odważył się mówić do uczniów „gratuluję opanowania 60%, zamiast „brakuje ci 40%, siadaj dwója”.
- Żebyś dawał informację zwrotną uczniowi, a nie klasie o uczniu, bo albo będziesz wspierał, albo ośmieszał.
- Żebyś pamiętał, że uczeń oprócz tornistra przynosi do szkoły swoje marzenia, nieprzespaną noc, strach, problemy w rodzinie…
- Żebyś pamiętał, że w swojej klasie będziesz miał zarówno tych, którzy kochają fizykę, jak i tych, którzy uwielbiają wychowanie fizyczne. I to jest piękne, pozwól uczniom na to.
- Żebyś DOCENIAŁ, ZAMIST OCENIAĆ… zarówno siebie, jak i swoich uczniów.
MŁODY CZŁOWIEKU !
- Żebyś pamiętał, że wartość jest w Tobie, a nie w opiniach o Tobie.
- Żebyś pamiętał, że masz prawo popełniać błędy, ale też i o tym, by wyciągnąć z nich naukę.
- Żebyś pamiętał, że „jedynka” nie mówi niczego o Tobie, lecz o zastosowanej strategii, sposobie rozwiązania problemu, o wiedzy, którą możesz uzupełnić, i o tym, jak możesz się rozwinąć.
- Żebyś pamiętał, że nauka jest drogą do wolności w życiu, a nie do odebrania życia – Ty decydujesz, o czym pomyślisz.
- Żebyś wiedział, że słowa, które wypowiadasz, również w sieci, mogą boleć, mogą skrzywdzić, mogą nawet kogoś zabić… Niech to co mówisz i udostępniasz, będzie prawdą, będzie dobre i użyteczne.
- Żebyś robił wszystko dlatego, że chcesz, a nie dlatego, że musisz – wówczas osiągniesz dużo więcej.
- Żebyś szukał sposobu, a nie powodu.
- Żebyś się nie porównywał, bo zawsze znajdziesz lepszych lub gorszych, jedno i drugie prowadzi do przegranej, bo będziesz źle traktował innych lub siebie.
- Żebyś działał i brał za siebie odpowiedzialność, zamiast oczekiwać i żądać.
- Żebyś próbował, próbował, próbował, bo jesteś na początku procesu i masz prawo JESZCZE nie umieć.
- Żebyś DOCENIAŁ, A NIE OCENIAŁ siebie, innych, świat.